Zbiór świadectw o owocach i soku noni

CHOROBA PARKINSONA

Krótki opis

Świadectwa osób pijących noni

W lipcu 2001 roku osteoporoza mojej mamy była tak zaawansowana, że jeśli się potknęła i łokciem dotknęła boku ciała, dochodziło już do złamania jednego lub dwóch żeber. Niestety zdarzało się to dość często, ponieważ choroba Parkinsona sprawiała, że nieustannie zapominała o niskim ciśnieniu krwi i o tym, że gdy zadzwoni dzwonek do drzwi lub telefon, nie powinna gwałtownie wstawać, bo wtedy dostaje zawrotów głowy i upada. Tak stało się również w marcu 2000 roku: w ten sposób złamała dwa kręgi. Ze względu na wiek nie została poddana operacji, a dwa kręgi zrosły się, zsuwając się jeden na drugi. Bóle były tak silne, że mogła poruszać się jedynie w gorsecie ortopedycznym i przyjmując środki przeciwbólowe.

Zaczęła pić noni. Już drugiego dnia odstawiła środki przeczyszczające (odkąd pamiętam, była od nich zależna), ponieważ jej trawienie poprawiło się na tyle, że od tamtej pory prawie w ogóle nie musiała ich stosować. Po dwóch tygodniach ustąpiło zapalenie pęcherza – bakterii E. coli nie udało się wcześniej wyeliminować z jej organizmu żadnym antybiotykiem przez wiele lat. W tym samym czasie bóle kręgosłupa zaczęły stopniowo ustępować: po dwóch miesiącach odstawiła gorset, a od tego momentu biegała jak Struś Pędziwiatr.

A to jeszcze nie wszystko. Po trzech miesiącach, podczas kontroli neurologicznej związanej z chorobą Parkinsona, ordynator neurologii stwierdził, że jest całkowicie bezobjawowa: zniknęło drżenie rąk, mimowolne ruchy nóg, chwianie się spowodowane zaburzeniami równowagi oraz problemy z kontrolą mowy. Ten stan bezobjawowy utrzymywał się przez 11 lat (z ostrożności lekarz pozostawił wówczas zmniejszoną dawkę leków – w maju 2006 roku odstawił również ostatnią tabletkę).

I to nadal nie koniec. W listopadzie tego samego roku, podczas ćwiczeń gimnastycznych (w wieku 78 lat!), upadła i z całym swoim ciężarem 70 kilogramów uderzyła o ziemię – i nie tylko niczego nie złamała, ale nawet nie doszło do najmniejszego pęknięcia żadnej kości. W marcu 2002 roku wyniki badania ODM przerosły wszelkie oczekiwania: nie tylko zatrzymał się proces osteoporozy, ale stwierdzono wręcz wzrost gęstości kości. Wyniki najnowszych badań krwi, wykonanych we wrześniu, wykazały również, że poziom kwasu moczowego – odpowiedzialnego za dnę moczanową – obniżył się z 489 do 253, co oznacza, że noni pomogło także w tym zakresie.

W 2004 roku uczciła Dzień Matki, po raz pierwszy w życiu wchodząc na wieżę Ratusza w Győr; poza lekkim kołataniem serca nic jej się nie stało. Naszym ostatnim wielkim sukcesem związanym z mamą było to, że gdy pani ordynator neurologii przygotowywała się do przejścia na emeryturę, mama poszła się z nią pożegnać, a lekarka wykreśliła chorobę Parkinsona z jej dokumentacji medycznej. Powtórzone badanie ODM wykazało również, że nawet w wieku 81 lat gęstość kości wzrosła o kolejne 4,8% w porównaniu z poprzednim badaniem.

Nigdy nie twierdziłam, że noni wyleczyło ją z choroby Parkinsona, ponieważ nie mogę przypisywać takiego działania sokowi owocowemu. Opowiadałam jedynie wszystkim o tym, w jaki sposób ustąpiły u niej objawy choroby Parkinsona.

F.B.Zs., Węgry


Każdy kogo znam, jest sceptyczny na temat czegoś czego nie zna. Oni, podobnie jak i ja, czasem się uczą i czasami nawet żałują że nie zrobili tego prędzej. Moja żona Jan ma chorobę Parkinsona od kilku lat, i kiedy usłyszałem o tym „soku z dżungli” zwanym noni, myślałem że to jest dobry żart. Śmiałem się uważając że ktoś mnie ma za idiotę proponując ten sok. Pewnego dnia zadzwonił do mnie mój syn i powiedział “Tatuś, co ci szkodzi spróbować?” Kiedy on ofiarowywał mi butelkę, nie miałem żadnych wątpliwości . Byłem sceptyczny a żona - Jan – jeszcze bardziej. Ona była całkiem szczęśliwa przyjmując leki zoloft i madopar dwa razy dziennie. Miała stałe kłopoty ze snem. Była na mnie zła gdy zaproponowałem jej noni, jednak w końcu zaczęła pić i dalej brała swoje lekarstwa. Po trzech tygodniach zaczęła lepiej spać, drgawki odeszły, energia się zwiększyła, mogła podnosić stopy zamiast szurać nogami, apetyt się polepszył, skóra zaczęła lepiej wyglądać, a włosy stały się z powrotem tak błyszczące, jak kiedyś. Rozumiem, że może nigdy nie wyleczy się zupełnie, ale teraz przynajmniej mamy na to nadzieję. Dziękuję synu za pokazanie nam noni.

Robert T., Australia & Nowa Zelandia


G. György, ur. 1942 r., bez wcześniejszych chorób ani zabiegów operacyjnych w wywiadzie. Jego matka chorowała na chorobę Alzheimera, jednak w dokumentacji medycznej rodziny nie odnotowano innych chorób neurologicznych. Przez ostatnie 15 lat zmagał się z chorobą Parkinsona, która postępowała powoli, lecz systematycznie. Wyniki badań laboratoryjnych były prawidłowe, a rezonans magnetyczny czaszki oraz całego kręgosłupa wykazał jedynie łagodne, związane z wiekiem zwapnienia w odcinku szyjnym kręgosłupa. Przyjmował coraz większe dawki leków przeciwparkinsonowskich, próbując różnych ich rodzajów. Pięć lat temu osiągnął zalecaną maksymalną dawkę, co spowodowało działania niepożądane w postaci dezorientacji i halucynacji. Z powodu tych skutków ubocznych dawkę trzeba było zmniejszyć. W efekcie jego jasność myślenia się poprawiła, jednak niestety ponownie pogorszyła się sprawność ruchowa (drżenie rąk, trudności w chodzeniu i wstawaniu); poruszał się na wózku inwalidzkim i musiał nosić pieluchy. Z tego powodu dawkę leków ponownie zwiększono, a dezorientacja psychiczna powróciła — i wtedy rozpoczął spożywanie soku z noni.

W pierwszych dwóch tygodniach jego sprawność ruchowa pogorszyła się, a stan psychiczny nie uległ poprawie; jego żona chciała przerwać terapię. Jednak po dwóch miesiącach regularnego spożywania soku z noni jego stan psychiczny stopniowo się ustabilizował. Następnie dawkę leków ponownie zmniejszono. Dzięki temu leki nie obciążają już w takim stopniu wątroby i nerek, a my mamy nadzieję na jak najlepszy rezultat dla pacjenta.

V. Julianna, Węgry

Ta strona oferuje indywidualne, subiektywne świadectwa, na które mogły mieć wpływ inne czynniki niż spożycie soku noni. Autorzy tych świadectw stosowali różne ilości soku noni. W przypadku jakichkolwiek dolegliwości medycznych, należy udać się do lekarza lub specjalisty.